Kto rano wstaje ten jest zdrowy, mądry i bogaty…

106213248_11b81ad600… to parafraza słów Arystotelesa.

Jako ludzie ambitni, mamy głowy wyładowane planami i pomysłami. Chcemy zrobić to czy tamto, poćwiczyć, pójść na ważny koncert, odwiedzić przyjaciół, wyjechać na chwilę odpocząć, przeczytać odłożone książki, zapisać się na kolejny kurs mega modnego sportu, mieć czas dla siebie, no a jeszcze obowiązki praca, dom, sprzątanie, dzieci… Jest tyle rzeczy ciekawszych od spania. Tylko skąd tu wziąć na to wszystko czas? Wydłużyć go. To dobry pomysł. Zatem postanowione. Kładziesz się spać wcześnie, bo od jutra chcesz wstawać wcześnie rano (powiedzmy o 6.00) by ogarnąć się z wszystkimi zaplanowanymi rzeczami. Plan jest perfekcyjny. Zasypiasz. I cholera budzisz się o 8.35. Do tego w kompletnie beznadziejnym stanie, który trzyma do godzin popołudniowych. Na chwilę jest lepiej a potem znów zmęczenie. Liczne powtórki tego ćwiczenia przynoszą efekt nienawiści do odgłosu wydawanego przez budzić i chęci jego kompletnej destrukcji i natychmiastowego powrotu do słodkiego snu.

Czy ludzie rodzą się z nawykiem wczesnego wstawania, czy można to wytrenować?
Sporo osób, zwłaszcza w młodym wieku jest na chodzie do późnych godzin, a w zasadzie wczesnoporannych, śpią długo i nie mogą się dobudzić do około południa. Obserwacje dowodzą jednak, że wstawanie wcześniej podnosi poziom energii delikwenta oraz jego produktywność nie tylko rano, ale i w trakcie całego dnia.

Większość z osób odnoszących spektakularne sukcesy w biznesie przyznaje, że śpią mało i wstają bardzo wcześnie. Jak pokazują badania, by pójść w ich ślady nie można stosować błędnej strategii spania tej samej liczby godzin co wówczas gdy wstawaliśmy później, z różnicą w godzinie pójścia spać o np 2 godz wcześniej.

Okazuje się jednak, że stosując poprawną strategię, staje się to zupełnie łatwe.

Są jak zwykle dwie szkoły wzorców spania: falenicka i otwocka ;)
1. Powinieneś kłaść się i wstawać o tej samej porze, każdego dnia tygodnia. Czyli masz budzik włączony i rano i wieczorem, śpisz tyle samo każdego dnia. Wydaje się to być bardzo praktycznym i przewidywalnym rozwiązaniem.

2. Powinieneś słuchać swojego organizmu i kłaść się spać gdy jesteś zmęczony i wstawać gdy się wyśpisz. To rozwiązanie zakotwiczone w biologii. Nasze ciało samo wie doskonale ile snu jest mu potrzebne.

Steve Pavlina, bazując na swoich wieloletnich doświadczeniach określe, że z punktu widzenia naszej produktywnośći obie teorie są mylne.
Oto dlaczego:
Jeśli śpisz stałą liczbę godzin, czasami zdarzy ci się pójść do łóżka gdy wcale nie masz jeszcze na to ochoty. Jeśli zaśnięcie zajmuje ci dłużej niż 5 minut, to znaczy, że nie jesteś wystarczająco śpiący. Po prostu marnujesz czas leżąc w łóżku przebudzony. Kolejny błąd to założenie, że potrzebujesz takiej samej ilości snu każdego dnia, co jest założeniem błędnym bo czas snu zmienia się w zależności od wielu czynników występujących w ciągu dnia.

Jeśli śpisz tyle ile fabryka dała, najprawdopodobniej śpisz o wiele za długo niż jest to potrzebne. W wielu przypadkach o wiele za długo – od 10-15 godzin tygodniowo za długo. Co daje jeden pełen roboczy dzień! Wiele osób, które sypiają wg takiego schematu przesypia 8+ godzin każdej nocy, co jest zdecydowanie za dużo. Nie wspominając już o problemach o poranku jakie mogą się pojawić gdy nie jesteś w stanie zaplanować o której wstaniesz.

Steve Pavlina rekomenduje połączenie obu teorii. Słuszność tego podejścia potwierdza obserwacja osób naturalnie będących porannymi ptakami. Rozwiązaniem jest chodzenie do łóżka w momencie gdy czujemy się śpiący (tylko i wyłącznie wtedy) i wstawanie z budzikiem o określonej godzinie (7 dni w tygodniu). Zatem chodzimy spać o różnych porach a wstajemy zawsze o tej samej.
Ważne jest by chodzić spać gdy jest się naprawdę śpiącym. Bardzo dobrym testem jest próba przeczytania książki. Jeśli nie masz siły czytać i odpływasz, pora spać. Jeśli jesteś zmęczony, zaśniesz średnio w 3 minuty po położeniu się. Pory chodzenia spać będą się różnić i zależeć będą od intensywności danego dnia.
Rano, gdy zadzwoni budzik, wyłącz go, powyciągaj się w łóżku przez chwile, usiądź. Nie myśl, ustanów stały rytuał pobudkowy. Im dłużej marudzisz, przesuwasz budzik o jeszcze 5 minutek, tym bardziej chce ci się spać i tym bardziej czujesz się zmęczony po obudzeniu. Zatem nie pozwól aby w twojej głowie uskuteczniały się dylematy wewnętrzne na temat zalet króciótkiej drzemeczki przez kolejne kilka minut. Nawet jeśli masz ochotę pospać, wstań (cytując wieszcza…pomyśl nie jesteś sam). Organizm człowieka jest tak skonstruowany, ze po 2 tygodniach powtarzania przyzwyczaja się i uznaje nowy wzór za swój. Jeśli któregoś wieczoru przedobrzysz i pójdziesz spać dość późno, następnego dnia będziesz zmęczony o wiele wcześniej. A jeśli masz dużo energii i nie jesteś zmęczony, po prostu śpisz krócej. Organizm nauczy się dawać wyraźnie znać kiedy jest zmęczony, jako że pamiętać będzie, że czas pobudki jest nienegocjowalny. Początkowe dni mogą by cięższe.

Efekt uboczny zaobserwowany u osób stosujących tę metodę to średnio 90 minut mniej snu na noc, z efektem lepszego samopoczucia w ciągu dnia. Dodatkowo jakość snu (z uwagi na zmęczenie) była bardzo wysoka.

Większość osób z bezsennością, to osoby, które chodzą spać nie będąc śpiącymi. Jeśli nie jesteś śpiący i nie możesz szybko zasnąć, najlepszym sposobem jest wstać i nie kłaść się jeszcze przez chwilę. Może poczytaj. Czytanie nie jest przypadkową propozycją. Daje ono moment wyciszenia, pozwala Twoim hormonom pomagającym “wygasić twój system” zacząć działać. Przetrzymaj organizm aż poczujesz, że tracisz koncentracje, że odpływasz. Stosując podany tu wzór na chodzenie spać gdy poczujesz zmęczenie i wstawanie o stałej porze – pożegnasz się z bezsennością.

Zaoszczędzenie ok 0,5-1,5 godziny dziennie bez straty jakości twojego samopoczucia, a wręcz jego poprawa daje możliwość zrobienia więcej dla siebie. Daje poczucie komfortu, relaksu, spełnienia i tak poszukiwanej przez nas równowagi między tym na co mamy ochotę a tym co musimy. Pomyśl tylko co mógłbyś zrobić mając dodatkowo min. pół godziny każdego dnia…

źródło: Steve Pavlina
zdjęcie: SeraphimC

~ - autor: Monika Biedrzycka w dniu Październik 21, 2009.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.