Wrony przenoszą się z WordPressa na swój własny adres www.wrony.com.pl. Styl i charakter pozostają bez zmian. Zapraszamy do częstego odwiedzania, followowania nas na Networked Blogs i prosimy o polecenia licznemu gronu Waszych przyjaciół.
… to parafraza słów Arystotelesa.
Jako ludzie ambitni, mamy głowy wyładowane planami i pomysłami. Chcemy zrobić to czy tamto, poćwiczyć, pójść na ważny koncert, odwiedzić przyjaciół, wyjechać na chwilę odpocząć, przeczytać odłożone książki, zapisać się na kolejny kurs mega modnego sportu, mieć czas dla siebie, no a jeszcze obowiązki praca, dom, sprzątanie, dzieci… Jest tyle rzeczy ciekawszych od spania. Tylko skąd tu wziąć na to wszystko czas? Wydłużyć go. To dobry pomysł. Zatem postanowione. Kładziesz się spać wcześnie, bo od jutra chcesz wstawać wcześnie rano (powiedzmy o 6.00) by ogarnąć się z wszystkimi zaplanowanymi rzeczami. Plan jest perfekcyjny. Zasypiasz. I cholera budzisz się o 8.35. Do tego w kompletnie beznadziejnym stanie, który trzyma do godzin popołudniowych. Na chwilę jest lepiej a potem znów zmęczenie. Liczne powtórki tego ćwiczenia przynoszą efekt nienawiści do odgłosu wydawanego przez budzić i chęci jego kompletnej destrukcji i natychmiastowego powrotu do słodkiego snu.
Czy ludzie rodzą się z nawykiem wczesnego wstawania, czy można to wytrenować?
Sporo osób, zwłaszcza w młodym wieku jest na chodzie do późnych godzin, a w zasadzie wczesnoporannych, śpią długo i nie mogą się dobudzić do około południa. Obserwacje dowodzą jednak, że wstawanie wcześniej podnosi poziom energii delikwenta oraz jego produktywność nie tylko rano, ale i w trakcie całego dnia.
Większość z osób odnoszących spektakularne sukcesy w biznesie przyznaje, że śpią mało i wstają bardzo wcześnie. Jak pokazują badania, by pójść w ich ślady nie można stosować błędnej strategii spania tej samej liczby godzin co wówczas gdy wstawaliśmy później, z różnicą w godzinie pójścia spać o np 2 godz wcześniej.
Okazuje się jednak, że stosując poprawną strategię, staje się to zupełnie łatwe.
Są jak zwykle dwie szkoły wzorców spania: falenicka i otwocka
1. Powinieneś kłaść się i wstawać o tej samej porze, każdego dnia tygodnia. Czyli masz budzik włączony i rano i wieczorem, śpisz tyle samo każdego dnia. Wydaje się to być bardzo praktycznym i przewidywalnym rozwiązaniem.
2. Powinieneś słuchać swojego organizmu i kłaść się spać gdy jesteś zmęczony i wstawać gdy się wyśpisz. To rozwiązanie zakotwiczone w biologii. Nasze ciało samo wie doskonale ile snu jest mu potrzebne.
Steve Pavlina, bazując na swoich wieloletnich doświadczeniach określe, że z punktu widzenia naszej produktywnośći obie teorie są mylne.
Oto dlaczego:
Jeśli śpisz stałą liczbę godzin, czasami zdarzy ci się pójść do łóżka gdy wcale nie masz jeszcze na to ochoty. Jeśli zaśnięcie zajmuje ci dłużej niż 5 minut, to znaczy, że nie jesteś wystarczająco śpiący. Po prostu marnujesz czas leżąc w łóżku przebudzony. Kolejny błąd to założenie, że potrzebujesz takiej samej ilości snu każdego dnia, co jest założeniem błędnym bo czas snu zmienia się w zależności od wielu czynników występujących w ciągu dnia.
Jeśli śpisz tyle ile fabryka dała, najprawdopodobniej śpisz o wiele za długo niż jest to potrzebne. W wielu przypadkach o wiele za długo – od 10-15 godzin tygodniowo za długo. Co daje jeden pełen roboczy dzień! Wiele osób, które sypiają wg takiego schematu przesypia 8+ godzin każdej nocy, co jest zdecydowanie za dużo. Nie wspominając już o problemach o poranku jakie mogą się pojawić gdy nie jesteś w stanie zaplanować o której wstaniesz.
Steve Pavlina rekomenduje połączenie obu teorii. Słuszność tego podejścia potwierdza obserwacja osób naturalnie będących porannymi ptakami. Rozwiązaniem jest chodzenie do łóżka w momencie gdy czujemy się śpiący (tylko i wyłącznie wtedy) i wstawanie z budzikiem o określonej godzinie (7 dni w tygodniu). Zatem chodzimy spać o różnych porach a wstajemy zawsze o tej samej.
Ważne jest by chodzić spać gdy jest się naprawdę śpiącym. Bardzo dobrym testem jest próba przeczytania książki. Jeśli nie masz siły czytać i odpływasz, pora spać. Jeśli jesteś zmęczony, zaśniesz średnio w 3 minuty po położeniu się. Pory chodzenia spać będą się różnić i zależeć będą od intensywności danego dnia.
Rano, gdy zadzwoni budzik, wyłącz go, powyciągaj się w łóżku przez chwile, usiądź. Nie myśl, ustanów stały rytuał pobudkowy. Im dłużej marudzisz, przesuwasz budzik o jeszcze 5 minutek, tym bardziej chce ci się spać i tym bardziej czujesz się zmęczony po obudzeniu. Zatem nie pozwól aby w twojej głowie uskuteczniały się dylematy wewnętrzne na temat zalet króciótkiej drzemeczki przez kolejne kilka minut. Nawet jeśli masz ochotę pospać, wstań (cytując wieszcza…pomyśl nie jesteś sam). Organizm człowieka jest tak skonstruowany, ze po 2 tygodniach powtarzania przyzwyczaja się i uznaje nowy wzór za swój. Jeśli któregoś wieczoru przedobrzysz i pójdziesz spać dość późno, następnego dnia będziesz zmęczony o wiele wcześniej. A jeśli masz dużo energii i nie jesteś zmęczony, po prostu śpisz krócej. Organizm nauczy się dawać wyraźnie znać kiedy jest zmęczony, jako że pamiętać będzie, że czas pobudki jest nienegocjowalny. Początkowe dni mogą by cięższe.
Efekt uboczny zaobserwowany u osób stosujących tę metodę to średnio 90 minut mniej snu na noc, z efektem lepszego samopoczucia w ciągu dnia. Dodatkowo jakość snu (z uwagi na zmęczenie) była bardzo wysoka.
Większość osób z bezsennością, to osoby, które chodzą spać nie będąc śpiącymi. Jeśli nie jesteś śpiący i nie możesz szybko zasnąć, najlepszym sposobem jest wstać i nie kłaść się jeszcze przez chwilę. Może poczytaj. Czytanie nie jest przypadkową propozycją. Daje ono moment wyciszenia, pozwala Twoim hormonom pomagającym „wygasić twój system” zacząć działać. Przetrzymaj organizm aż poczujesz, że tracisz koncentracje, że odpływasz. Stosując podany tu wzór na chodzenie spać gdy poczujesz zmęczenie i wstawanie o stałej porze – pożegnasz się z bezsennością.
Zaoszczędzenie ok 0,5-1,5 godziny dziennie bez straty jakości twojego samopoczucia, a wręcz jego poprawa daje możliwość zrobienia więcej dla siebie. Daje poczucie komfortu, relaksu, spełnienia i tak poszukiwanej przez nas równowagi między tym na co mamy ochotę a tym co musimy. Pomyśl tylko co mógłbyś zrobić mając dodatkowo min. pół godziny każdego dnia…
Recepta jest prosta. Otoczyć się ludźmi mniej obdarzonymi urodą, biedniejszymi, niższymi, nieszczęśliwie zamężnymi z nieznośnymi dzieciarami. Naturalną rzeczą jest porównywanie się do innych. A samo to porównanie i kontrast poprawi ci nastrój. Tak przynajmniej zażartował sobie Dan Ariely, profesor Behavioral Economics na MIT, autor bestsellerowej książki ‘Predictably Irrational: The Hidden Forces that Shape Our Decisions‘ podsumowując badania jakie na zlecenie Magazynu Time (100 people of 2009) przeprowadził Nicholas Christakis.
Nicholas Christakis, 47, fizyk i socjolog na Uniwersytecie Harvarda, podważa tę opinię, oczywiście. Bazując na danych z badań przeprowadzonych na 5.000 osób przez okres ponad 20 lat sugeruje, że szczęściem, podobnie jak grypą, można się zarazić jedna osoba od drugiej.
Kiedy ludzie nam bliscy, zarówno ci z nami spowinowaceni czy też pokrewni duchowo, stają się szczęśliwsi, nasz stan również się poprawia. Dla przykładu: jeśli osoba żyjąca w promieniu 2 km staje się szczęśliwsza, prawdopodobieństwo, że dobry przyjaciel tej osoby również będzie szczęśliwszy wzrasta o 15%. Jeszcze bardziej zadziwiające jest, że efekt ten może przenikać pierwszy szereg bezpośredniej znajomości i wpływać na osoby będące na 3 poziomie separacji, czyli gdy przyjaciel przyjaciela staje się szczęśliwszy, my stajemy się szczęśliwsi, nawet jeśli nie znamy tej pierwszej osoby bezpośrednio.
Oznacza to, że otaczanie się osobami szczęśliwymi uczyni nas szczęśliwymi, sprawi, że nasi najbliżsi staną się szczęśliwsi i sprawią, że osoby wokół nich będą bardziej szczęśliwe. Uf… Cóż za sielanka.
Ale obraz ten burzy fakt, że sieci społeczne i relacje w nich przekazują nie tylko szczęście i pozytywne rzeczy. Christakis wykazał w swoich badaniach, że na przykład palenie i otyłość mogą być również społecznie zaraźliwe.
Jeśli uznacie jego teorię za prawdziwą, powiedzenie Z kim przystajesz, takim się stajesz nabiera o wiele głębszego znaczenia.
Przebojowe wystąpienie Dana na tegorocznym TED gdzie zadaje pytanie czy kontrolujemy swoje własne decyzje. To jeden z najlepszych mówców znanych na całym świecie spotkań TED.
Wszyscy, którym nie udało się dojechać na koncert U2 w sierpniu mogą w najbliższą niedziele uczestniczyć w największym koncercie U2 tej trasy! Nie dość, że zespół zagra przed 96,000 publicznością na Rose Bowl w Kalifornii, to do tego możliwość ich obejrzenia live będą miały miliony fanów przed komputerami i to za free. Będzie to możliwe dzięki kanałowi U2ube. Nie było dotąd wydarzenia tego rozmiaru w sieci.
„U2 od dawna chciało zrobić coś takiego,” powiedział Paul McGuinness, manager U2. „Planowaliśmy od początku nakręcić występ w LA, stało się to świetną okazją do wykorzystania tego faktu i rozkręcenia imprezy poza stadionem.
Fani często podróżują bardzo daleko by zobaczyć U2; tym razem to U2 może wyjść do nich globalnie.”
Podczas transmisji fani zobaczą pełen koncert trasy 360º, która wystartowała w czerwcu razem z publikacją 12go albumu grupy pt. No Line on the Horizon.
Koncert będzie transmitowany Live w 16 krajach. Oczywiście Polska nie jest jednym z nich. W świetle pory transmisji 4.30 rano w niedziele, może to i dobrze. Koncert ma być dostępny natychmiast po jego zakończeniu na stronie U2 oraz na ich kanale na YouTube.
YouTube i U2 to weterani live-streaming’u. W 1997, U2 transmitowała koncert z trasy Popmart z Bostonu na stronie MSN Microsoftu. W zeszłym roku YouTube prezentował cykl koncertów YouTube Live, w trakcie których występowali między innymi Katy Perry, the Black Eyed Peas’ Will.i.am.
W trakcie ubiegłotygodniowego X Kongresu Badaczy Rynku i Opinii jednym z najpopularniejszych wykładów była prezentacja wyników badania przeprowadzonego na grupie 12 tys mężczyzn w wieku od 25 do 39 lat w 15 krajach Europy przez Discovery Channel. Projekt nosi nazwę Species – Praktyczny przewodnik po świecie młodych mężczyzn. A jako, że poznanie tego tematu pomoże nam w codziennym funkcjonowaniu z tym „gatunkiem”, przedstawiam skrót wyników tych ciekawych badań.
Zycie młodego mężczyzny jest dzisiaj trudniejsze i bardziej skomplikowane niż kiedykolwiek wcześniej.Mieszkańcy całej Europy szukają swojego miejsca w zupełnie nowym krajobrazie szans, możliwości i obaw.
Przemiany społeczne, kulturowe i ekonomiczne, których obecnie doświadczają, zachwiały tradycyjną koncepcję męskości, mimo to trudno mówić o kryzysie. Z braku wzorców zastanych, młodzi mężczyźni muszą po prostu radzić sobie sami. I to właśnie robią, konstruując definicję męskości na własny użytek, mieszając stare z nowym.
Proces negocjacji nowej męskości dotyczy wszystkich, choć poszczególne wzorce, idee i stopień jego zaawansowania zależą w dużej mierze od kraju i jego lokalnych uwarunkowań. W trakcie badań Discovery wyodrębniło i poddało analizie 18 najbardziej charakterystycznych postaw i sposobów podejścia do najważniejszych obszarów życia, które wydają się wspólne wszystkim europejczykom.
Oto one:
1. Droga do dojrzałości
2. Praca, czyli podwójna presja
3. Kiedy kończy się młodość
4. Układ partnerski, blaski i cienie
5. Nowe ojcostwo
6. Od czego są przyjaciele
7. Mężczyzna przed lustrem
8. Pokolenie ekspertów
9. Sztuka równowagi
10. Coś dla siebie
11. Bliżej domu
12. Dzieci ery cyfrowej
13. Inernetowy łowca i kolekcjoner informacji
14. Polityka jednostek
15. Trudno być zdrowym
16. Gorączka podróżowania
17. Siła pieniądza
18. Mężczyzna sukcesu
Badania pokazują, że mężczyzn zakwalifikować można do 4 kategorii, z których każda obejmuje mężczyzn o podobnych cechach. Każdą z nich można podzielić na podkategorie utworzone na bazie 18 poglądów i są wykorzystywane do grupowania postaw, które wpływają na zachowania młodych mężczyzn.
1. Zywiciel pod presją (25%) -tradycyjni członkowie rodziny, bardziej konserwatywne podejście do ról i podziału obowiązków, odczuwają większą presję sprostania wymogom współczesnego społeczeństwa. 30-39 lat, częściej żonaci i dzieciaci, pracujący na etacie, średni dochód 3900, zainteresowania: majsterkowanie, dom, historia, polityka, natura, dzikie zwierzęta, muzyka, fotografia, architektura, finanse, podróże.Korzystają z Internetu by oglądać programy TV. Ulubione stacje TV: TVN, Polsat, TVP 1.
Priorytety: Zorientowani na karierę, ale czują presję, ważne jest zapewnienie bytu rodzinie oraz dbanie o dom, kwestie zdrowotne, wiedza i zrozumienie.
Technika: ma aparat cyfrowy, system nawigacji GPS, konsolę do gier i radio cyfrowe.
- oddany i opiekuńczy (5%)
- zarabiający na chleb (5%)
- pan na włościach (15%)
2. Nowoczesny i powściągliwy (38%) – nowocześni członkowie rodziny, łatwiej im się dostosować do zmian w społeczeństwie, mają bardziej nowoczesne poglądy na temat ról płci i oczekują w tej kwestii równości, z tego powodu czują się pewniej. Wiek od 35-39 lat, zwykle żonaci i dzieciaci, zatrudnieni na etacie, zarobki średnio 3700.
Hobby: spotkania z przyjaciółmi, rodzina, nauka, gadżety, gotowanie, restauracje.
Internet: źródło informacji, pozyskiwanie wiedzy na ulubione tematy
Stacje TV: TVN, TVP1, Polsat, Discovery
Priorytety: koncentracja na rodzinie i relacjach przy nowoczesnym podejściu do życia, poszukiwanie wygody i informacji, brak motywacji zyskiem finansowym, waga czasu „dla mnie”.
Technika: ponadprzeciętny posiadacz wszystkiego co HD, przenośne odtwarzacze DVD, kamera internetowa, iPod/MP4, GPS, PC/Laptop.
Najistotniejsze światopoglądy: 2,4,5,13
- aktywny zdobywca (9%)
- najlepszy na świecie (15%)
- zrelaksowany luzak (14%)
3. Wszystko dla mnie (16%) – w mniejszym stopniu koncentrujący się na rodzinie/relacjach, uważa siebie za ważniejszego od innych, priorytetem jest dla niego praca, która ma dawać satysfakcję, bo jest ciekawa lub daje wysokie wynagrodzenie. 25-29 lat, zazwyczaj wolni lub żyjący w związku partnerskim, praca w pełnym wymiarze, zarobki śr. 3450.
Zainteresowania: literatura, ekologia, teatr, podróżowanie, sztuka, historia, natura, koncerty/festiwale, muzyka klasyczna, psychologia.
Internet: poznawanie nowych osób, ściąganie rzeczy, rozrywka, oszczędność czasu w rzeczach codziennych np. rachunki
Stacje TV: TVN, Polsat, TVP 1
Priorytety: skoncentrowani na karierze, nie są gotowi by ustatkować się, zdrowie i sprawność fizyczna, szukający wygody, wiedza i rozumienie
Technika: średni lub niższy niż średni poziom posiadania nowinek technologicznych za wyjątkiem telewizji cyfrowych.
4. Unikający zobowiązań (21%) – unikają podejmowania poważnych zobowiązań, żyją dniem dzisiejszym. 25-29 lat, zwykle stanu wolnego, praa w pełnym wymiarze, średnie zarobki 3700.
Zainteresowania: niższy poziom zainteresowań od przeciętnego mężczyzny.
Stacje TV: TVN, Polsat, TVP 1
Internet: zakłady online, granie na pieniądze, poznawanie nowych osób, dzielenie się lub zamieszczanie różnych rzeczy, oglądanie programów TV
Priorytety: życie dniem dzisiejszym, unikanie zobowiązań, kontakty z ludźmi i przyjaciele, zaspokajanie swoich potrzeb i rozpieszczanie siebie.
Technika: większe prawdopodobieństwo, że posiadają przenośne DVD, radio cyfrowe, kontrole do gry.
Ciekawa jestem jak obserwacje przeprowadzone w trakcie badania Discovery mają się do tych prowadzonych przez Was na co dzień…
żródła:
Film: BriefTV (1 października, Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego – reportaż z dabaty poświęconej badaniu Species, w której wzięły udział osoby reprezentujące z jednej strony naukowe zaś z drugiej marketingowe podejście do wyników badań)
Materiał: Discovery
To niecodzienne ogłoszenie ale w bardzo istotnej sprawie. Pokazujące siłę przyjaciół walczących o kogoś im bliskiego. Oby każdy z nas miał takie wsparcie w ciężkich chwilach.
19 października w warszawskich „Hybrydach” odbędzie się koncert charytatywny na rzecz Kasi Ostrowskiej-Skubalskiej, 26-latki walczącej z rakiem mózgu. 25 października Kasia będzie operowana w hanowerskiej klinice neurochirurgii, zabieg jest jednak bardzo kosztowny – przyjaciele Kasi muszą zebrać aż 50 tysięcy euro.
Kiedy: Poniedziałek, 19 października 2009 Godzina: 18:30-23.30 Gdzie: Hybrydy, Złota 7/9, Warszawa
Podczas koncertu odbędzie się także aukcja przedmiotów ofiarowanych przez malarzy, fotografików i pisarzy.
Pod młotek pójdą m.in.:
- laleczka, która stała na biurku Olgi Tokarczuk wraz z książką „Bieguni” i autografem,
- przybornik na nici Andrzeja Stasiuka wraz z książką „Taksim” i autografem,
- flaga modlitewna z Tybetu i kurtka Nataszy Goerke wraz z książką „Farewells to plasma” i autografem
- nóż podręczny Piotra Siemiona wraz z książką „Niskie łąki” i autografem
- oryginalne ilustracje Macieja Sieńczyka do książki „Lubiewo” Michała Witkowskiego
- przedwojenne książki z kolekcji Pawła Dunina-Wąsowicza
- obrazy i prace Pauliny Bachledy
- fotografie Agnieszki Kruk i Aleksandry Pavoni
- książki z autografami: Tomasza Piątka, Janusza Rudnieckiego, Sylwii Chutnik, Marty Dzido, Tadeusza Dąbrowskiego, Janusza Andermana, Dawida Kornagi, Macieja Sieńczyka, a także Normana Davisa, Felicitas Hoppe, Diny Rubiny.
Niedziela to taki dzień, kiedy wstajesz później, udało ci się już na chwilę zapomnieć o pracy, oglądasz jakieś Dzień dobry TVN, czytasz książkę, nadrabiasz zaległości w czytaniu prywatnych maili, sprawdzasz ulubione blogi… i zaczyna cię nosić by coś zrobić… Może coś ugotować? Coś fajnego. Ale większość fajnych rzeczy nie mieści się w dość wąskiej liście zdrowych potraw z Twojej diety… I tym sposobem przeglądając stosy książek i strony Chefów natrafiłam na to niskokaloryczne, antywolnorodnikowe, przypominające lato, proprzyjacielskie cudeńko. Można je przygotować na wieczorną wizytę przyjaciół, bądź zaprosić ich na nadchodzący tydzień (można przechowywać je do 5 dni).
Przepis na Jelly Shoty znalazłam na stronie Jamie’go Oliviera. Oto on.
• 8 koszyczków mieszanych owoców (porzeczki, maliny, truskawki, jagody, borówki amerykańskie) (oby nie ananas lub kiwi – bo galaretka się nie zsiądzie)
• 4 listki żelatyny
• 140ml słodkiego wina lub likieru
• 2 czubate łyżki cukru
• 425ml schłodzonego wina musującego, najlepiej włoskiego prosecco
Do przygotowania Jelly Shotów potrzebne będą foremki. Najprościej użyć foremek do lodu. Ale nie ma się co stresować ich brakiem, jedna duża foremka też da radę. Jedynie wyłożyć ją warto folią spożywczą.
Prosecco chłodzimy w lodówce. Owoce układamy w foremkach, wkładamy do zamrażalnika by się schłodziły. Listki żelatyny wkładamy do miseczki z odrobiną zimnej wody by namokły przez minutę. Odsączamy i wkładamy do miseczki, zalewając winem. Miseczkę kładziemy na garnku z gotującym wrzątkiem, podgrzewamy żelatynę z winem, tak by powstał syrop. Dodajemy cukier i mieszamy aż się rozpuści. Zdejmujemy znad wrzątku i odstawiamy na kilka minut w temperaturze pokojowej.
Wyjmujemy Prosecco i owoce z lodówki. Chodzi o to by zarówno foremki, owoce jak i wino musujące były schłodzone w momencie zsiadania się galaretki, dzięki czemu bąbelki wina zostaną uwięzione i będą sprawiać niezwykłe odczucia uwalniając się w trakcie jedzenia galaretek.
Wlewamy Prosecco do syropu winnego a następnie mieszanką zalewamy owoce. Jeśli niektóre owoce wypłyną na wierzch, należy je wepchnąć pod powierzchnie płynu. Odstawiamy galaretki na godzinę do lodówki, aby się zsiadły.
Przed podaniem, zanurzamy foremki w gorącej wodzie, tak by ułatwić wyjęcie galaretek. Wykładamy galaretki na talerzyk. Podajemy przybrane odrobiną bitej śmietany i np. listkiem mięty.
W swoim dążeniu do bycia perfekcyjną superkobietą, idealną we wszystkim, w pracy, w domu, w związku (pisałam o tym wczoraj) większość z tych rzeczy robimy dla innych. Wiecznie zabiegane, zatroskane, zapominamy o sobie samych. Być może dzisiejszy dzień – 17 października – w którym wszyscy noszą różowe wstążki na znak wsparcia Międzynarodowego Dnia Walki z Rakiem Piersi jest dobrym dniem na chwile dla siebie i pomyślenie o swoim zdrowiu.
Pierwszy to kobiety odpowiedzialne. Ale nie za siebie, tylko za męża, dziecko, cały świat. Nastawione na spełnianie potrzeb innych. O sobie pomyślą? Może, ale jak już ‘oporządzą’ wszystkich wokół. Wie, iż powinna raz na jakiś czas chodzić na badania piersi, kontrolować swoje zdrowie, ale… najpierw wyśle na nie córkę, przygotuje koszulę dla męża, wysłucha zwierzeń przyjaciółki. Ona nie może zachorować, bo co wtedy byłoby z jej rodziną?
Drugi typ to bizneswoman. Skoncentrowane na swojej pracy. Wiedzą, że wiele mogą, i prą na oślep do przodu. Myślą o sobie, i owszem, ale nie przychodzi im do głowy, że mogą zachorować. Są nastawione na sukces. Latami mówi im się – i one same sobie to mówią – że dadzą sobie ze wszystkim radę, że zwyciężą, zdobędą wymarzoną posadę, osiągną, co tylko zechcą. One uważają, że nic złego nie może im się stać. A jak już coś się dzieje, nie mają czasu, żeby sprawdzić, co to może być. Przecież nie pójdą na zwolnienie, to byłoby źle widziane w pracy. Chora osoba nie pasuje do modelu kobiety sukcesu.
Trzecia grupa to tzw. niewolnice szczotki. Perfekcjonistki, maniaczki porządku, przygniecione nadmiarem obowiązków. Wiecznie zmęczone. Nie zasną, dopóki nie rozwieszą mokrych firanek i nie zamiotą po kolacji podłogi. Są tak udręczone obowiązkami, że marzą tylko o tym, żeby się położyć. Nie chce im się myśleć o zdrowiu, organizować wizyty. Pójście do lekarza, a potem na badania kontrolne jest zwyczajnie ponad ich siły.
Ostatnie, najczęściej najmłodsze, są nastawione na branie życia pełnymi garściami. Imprezują, odkładają wszystko na później, bywają lekkomyślne. To typ ‘Pomyślę o tym jutro’, jak mawiała Scarlett O’Hara.
Nowotwory złośliwe są pierwszą przyczyną zgonu kobiet w wieku poniżej 65 lat, zaś pierwsze miejsce zajmuje rak piersi.
W krajach wysoko rozwiniętych zachorowalność na raka piersi zwiększa się. Pomimo postępów w diagnozowaniu i leczeniu choroby zwiększa się także liczba zgonów. W USA od kilku lat zaobserwowano jednak pewne zmniejszenie ryzyka zgonu u kobiet rasy białej. W krajach rozwiniętych jedna na dwanaście kobiet może zachorować na raka piersi, a jedna z dwudziestu z tego powodu umrze.
W Polsce od wielu lat wzrasta zachorowalność na raka piersi, zaś w w ostatnich latach przyrost ten przybrał na sile. Wzrost zachorowalności dotyczy zwłaszcza nowotworów piersi u kobiet w wieku pomenopauzalnym i związany jest ze zmianą stylu życia kobiet polskich, szczególnie tych elementów stylu życia, które wpływają bezpośrednio na metabolizm hormonalny. Te zmiany widoczne są także w różnicach zachorowalności i umieralności na nowotwory złośliwe w mieście i na wsi. Częściowo powodem jest występowanie w mieście większej liczby czynników rakotwórczych związanych z uprzemysłowieniem, a także z przedłużeniem średniej długości życia.
W porównaniu z innymi krajami ryzyko zachorowania na raka piersi w Polsce można określić jako średnie; statystycznie co 16 Polka zachoruje na tę chorobę. Niepokojące jest wysokie tempo wzrostu zachorowalności na nowotwory złośliwe piersi u kobiet w Polsce i proporcjonalne do wzrostu zachorowalności dane o umieralności kobiet z powodu tej choroby. Oznacza to małą poprawę wyleczalności kobiet chorych na raka piersi w Polsce, niższą niż w wielu innych krajach.
Taka sytuacja wskazuje na istnienie w Polsce pilnej potrzeby wprowadzenia na szeroką skalę mammograficznych badań przesiewowych, badań które znacznie poprawiły wykrywalność raka piersi u kobiet w krajach rozwiniętych.
Wiedza o raku piersi, przyczynach jego występowania, czynnikach ryzyka oraz metodach zapobiegania i wczesnego wykrywania choroby jest sprawą podstawowej wagi dla zmniejszenia umieralności kobiet w Polsce i na świecie. Poznanie przyczyn i następstw choroby znacznie zwiększa szansę zarówno jej uniknięcia jak i wyleczenia. Znajomość czynników ryzyka może pomóc kobietom zmienić styl życia aby zredukować ryzyko zachorowania.
Współczesne techniki diagnozowania, wsparte regularnie prowadzonym przez kobiety samobadaniem piersi, pozwalają na wczesne wykrycie choroby na etapie kiedy można ją wyleczyć. Wszystkie kobiety powinny posiadać wiedzę na temat sposobów postępowania, aby wykrycie choroby mogło nastąpić jak najwcześniej, powinny także znać istniejące możliwości leczenia, dostępne metody oraz miejsca gdzie mogą się udać i uzyskać poradę. Dotyczy to zarówno wczesnego etapu choroby, kiedy najważniejsza jest diagnoza i właściwe postępowanie terapeutyczne, jak i okresu późniejszego, kiedy istotne stają się zagadnienia rekonstrukcji piersi i stylu życia.
Pamiętajmy również, że rak piersi jest chorobą, na którą chorują także mężczyźni. Wprawdzie zapadalność na tę chorobę u płci męskiej jest stokrotnie mniejsza niż u kobiet, ale z reguły choroba jest wykrywana w zaawansowanym stadium, kiedy szanse na wyleczenie są małe. Zwykle zgłaszają się na konsultacje dopiero w 6-9 miesięcy po pojawieniu się niepokojących objawów, gdyż nie przychodzi im do głowy, że mogą mieć raka piersi. Toteż rokowania są u nich mniej korzystne – nawet po usunięciu guza często pojawiają się przerzuty. Leczenie jest podobne jak u kobiet: polega na przeprowadzeniu mastektomii – odjęciu całego sutka, napromieniowaniu klatki piersiowej oraz terapii farmakologicznej.
Amazonki walczą o Polki
Uruchomiły niedawno specjalną stronę internetową poradniaamazonki.pl, na której można porozmawiać mailowo z lekarzami zajmującymi się radiologią, leczeniem bólu czy nowymi terapiami. Na e-maile od państwa czekają też pielęgniarki, prawnicy, psychoonkolog i inne amazonki, które wygrały batalię z nowotworem i mogą podzielić się swoimi doświadczeniami. Z wszystkimi tymi osobami można też porozmawiać telefonicznie, a nawet umówić się na spotkanie. Założycielki strony, uzasadniając potrzebę jej powstanie, tłumaczyły, że wiele chorych kobiet ma problemy z podejmowaniem osobistych decyzji i znalezieniem motywacji powrotu do zdrowia. W internetowej poradni ukazują się też nowinki – np. o pojawieniu się ‘Gabinetów z różową wstążką’. Można w nich zbadać piersi, a także nauczyć się, jak takie badania wykonywać samodzielnie. W gabinetach znajdują się też broszury na temat profilaktyki raka piersi z praktycznymi wskazówkami. Pełna lista takich placówek znajduje się na tej właśnie stronie.
Kobieta ambitna, jeśli mielibyśmy uogólniać, to zazwyczaj osoba ekscytująca, entuzjastyczna i pełna życia. Pracuje z pełnym zaangażowaniem i zawsze celuje wysoko. To typ “super mamy”, “super pracownika”, “super kochanki” i super cokolwiek zechcesz, przedsiębiorcza, mająca własną firmę lub pracująca w korporacji. Lubi być liderem i zajmować zarządcze stanowiska, czasami może być postrzegana jako rządzącą się lub kontrolującą.
Kobiety takie mają mocno naładowane energią baterie i często niską tolerancję na osoby nie potrafiące dotrzymać jej tempa. Należy do osób kreatywnych, mających wiele pomysłów. Zakres jej obowiązków i poziom stresu wciąż rośnie lecz ona niezmiennie bierze na siebie coraz więcej tematów, więcej nawet niż może. Potrzebuje inteligentnej, pobudzającej myślenie komunikacji. Największym pragnieniem Pani ambitnej jest być kochaną, zauważaną i docenianą za rzeczy których może dokonać.
Czy przypomina Ci to kogoś?
Wynika z tego, że kobieta ambitna jest silna i przebojowa, ale…
Kobiety rzadko przyznają się do swoich ambicji, nie tylko z obawy przed porażką (ten strach dzielimy z naszymi kolegami) lecz dlatego, że dążenie do sukcesu mogłoby spowodować ich postrzeganie jako mniej kobiecych. Pragnienie posłuchu, sukcesu, zwycięstwa – to przecież domena strasznych, zimnych bab. A takich kobiet się nie lubi. Czy nie jest prawdą, że gdy kobieta mówi o wygranej, sukcesie, byciu najlepszą w swojej dziedzinie, byciu u szczytu, brzmi to nachalnie?
Kiedy usiłuje się dociec dlaczego dziewczyny nie opisują siebie przymiotnikiem “ambitna” przyznają, że jedną z obaw w dążeniu do osiągnięcia sukcesu jest utrata przyjaciół. W drodze na szczyt mogą być oceniane jako bezwzględne, aroganckie, wywyższające się, mogą też być podmiotem ostrej krytyki.
Czy to wszystko powinno nas powstrzymywać przed osiąganiem marzeń?
Jak to mówi Dexter „Tonight is the night”… Zatem dzisiaj mamy 15 października – Blog Action Day 2009. Dzień w którym tysiące blogów mówi o na temat zmian klimatycznych (9564 blogów z 12,932,824 czytelników o 20:52). Wrony również dołączyły do tej akcji, zatem dzisiaj o zmieniającym się, i to nie na lepsze, środowisku, o byciu „green” i prostych rzeczach, które mogą odwrócić kierunek tych zmian. I o to właśnie chodzi w tej akcji.
Każdy z nas ma inne powody by rozważać wprowadzenie nowych zielonych zasad w swoim życiu. Codziennie rano przejeżdżając mostem przez Wisłę, mam chwilę (raczej dłuższą) na podziwianie miasta. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie gruby kożuch spalin różowiejący ponad budynkami. I nasuwające się przemyślenia jak to wpływa na rosnącą ilość informacji o kolejnych znajomych bądź znajomych znajomych zapadających na raka. Gdyby nie wycieczki w poszukiwaniu „prawdziwego” jedzenia bez E, antybiotyków i modyfikacji genetycznych.
Oto kilka banalnych rzeczy, które pomagają środowisku:
1. Wyłącz z kontaktu wszystkie nieużywane urządzenia. Suszarka, ładowarka, toster. Zżerają energie przez cały czas. (Właśnie odłączyłam suszarkę)
2. Oczyść powietrze w mieszkaniu fundując sobie 1 roślinkę na każde 10 m2 mieszkania.
3. Używaj laptopa. Desktop zużywa o wiele więcej energii.
4. Włączaj zmywarkę gdy ją zapakujesz do pełna.
5. Wykorzystuj zadrukowany już po jednej stronie papier na próbne wydruki i notatki
6. Noś ekologiczną i stylową materiałową torbę na zakupy by uniknąć brania obrzydliwych jednorazówek.
7. Nie zapomnij o energooszczędnych żarówkach. Klasyczne żarówki wykorzystują zaledwie 10% energii na oświetlenie, reszta to wydzielane ciepło. Environmental Protection Agency (EPA) w USA określiła, że jeśli każde domostwo w Stanach wymieniłoby 5 żarówek, oszczędziłoby to tyle energii co zlikwidowanie 8 milionów samochodów. Robi wrażenie.
8. Cieknąca spłuczka w toalecie, to powód olbrzymiego zużycia wody.
9. Zainwestuj w filtr do wody zamiast kupować butelkowaną wodę. To nie tylko tańsze rozwiązanie ale w wielu przypadkach zdrowsze. 40% butelkowanych wód jest wodą stołową (znaczy kranówką).
10.Tankuj benzynę na stacjach firm, które minimalizują
@jsdavis82 dzienikarz Fun Times Guide to Living Green, jego motto „Because EcoSnobbery Sucks”. Prezentuje wiele ciekawych, niskobudżetowych pomysłów typu zrób to sam, ekologiczne info na wesoło, podane na pozytywnie.
@Inhabitat twitter Inhabitat‘u, najlepszego i najstarszego green design blogu. Znajdziesz tu posty o ekologicznych meblach, architekturze, planowaniu przzestrzeni, designie i modzie.
@ecorazzi eco z małym twistem na zabawę, celebrytów i pop kulturę. Wie która gwiada żyje eco a która jest tylko pozerem.
@josie_maran to była modelka, która rozpoczęła produkcję własnej ekologicznej linii konsmetyków. Pisze porady, nowości z eco kosmetycznego świata.
@lighterfootstep ich motto to „Living Cheap Is the New Green!” Znajdziesz tu posty, które pomogą ci żyć zdrowiej, ekologiczniej a przedew wszystkim taniej. Czy to możliwe?
@solveclimate to blog dostarczający wiadomości i naukowych podstaw o globalnym ociepleniu. Zawsze świetnie uargumentowane, klarowne artykuły, które dostarczą ci informacji na temat aktualnego stanu środowiska i co musi być zrobione by zwalczyć zmiany klimatyczne.